niedziela, 25 listopada 2012



Wieczorami. kiedy przy kubku gorącej, mocnej, ciemnej jak noc herbaty ląduje porządna porcja chałwy i do tego pistacjowej, czuję przeogromną radość. 
musiałam się z wami tym podzielić... 

Ale nie chcę tylko pisać jak bardzo lubię ją jeść, dziś chciałam trochę o tym jak lubię fotografować takie proste pyszności, w których kolor i faktura mają same w sobie wszystko i żeby tego nie popsuć dawkuję je w małych ilościach. 
co by nie było odnajduję w tym całkiem sporą część zadowolenia, i podoba mi się samo w sobie to wyszukiwanie w prostocie - kolorów, form i faktur...

Od kiedy zaczęłam prowadzić blog kulinarny, zupełnie inaczej nauczyłam się podchodzić do gotowania i fotografii ( aparat kupiłam na potrzeby uwieczniania tego co mi się udaje a czasem nie, przyrządzić, zobaczyć, smakować etc. ) ale w pewnym momencie złapałam się na tym, że to o fotografię bardziej w tym wszystkim chodzi. Zaczęłam na jedzenie patrzeć przez pryzmat obiektywu i zauważać dla większości nieistotne smaczki, które ja podziwiam np. w serach, orzechach, wymieniać można bez końca ... 

Prowadzenie bloga stało się nie tylko podzieleniem się z wami tego co gotuję, czego się uczę, co przeżywam i co chciałabym wam przekazać - po raz pierwszy od dawna mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że zaczynam traktować to jako formę sztuki i chciałabym iść w tę stronę. uwieczniać i przypatrywać się obiektywem, tak bardzo by inni później mogli dostrzec to czego nie widać od razu ...
 

Czy będzie to sztuką ... - na pewno, ale jak wszystko potrzebuje czasu, by dojrzeć.

Inka.
A na jutro dla wszystkich życzę udanego poranka.
Pa

2 komentarze:

  1. pięknie napisane - zemną jest podobnie :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze dla Ciebie i dla nas - kocham Twoje zdjęcia :)) i w fotografii szukam tego samego!

    Piękna zieleń pistacjowa :D

    OdpowiedzUsuń